2012-02-04

Odpoczynek na Podlasiu to nic innego jak błogie lenistwo, cisza i spokój przerywane dźwiękiem otwieranego i zamykanego wciąż kociego, kuchennego okna, a teraz też odgłosami rozpoczętego remontu. Nie przeszkadza mi to jednak w po(po)łudniowych drzemkach w towarzystwie wiernych czworonogów. Babcia ma nadzieje, że kiedyś powiesz: "Chodź pojedziemy do tej Babci, co ma tyle kotków i pieska" - to Jej taki wabik na Ciebie. 

Temperatura za oknem zniechęciła mnie do zimowego wyjazdu w góry i razem z Twoim Tatem mamy czas na zatęsknienie za sobą. Czasem tak trzeba i dobrze nam to robi. A ja lubię ten domowy rytm dnia, poranną kawę, czas na coś słodkiego - punkt 12sta i wspólne wieczorne wylegiwanie się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty, gdzie nawet reklamy przez pierwsze dni zachwycają. I mogę znów poczuć tę atmosferę dziecięcego bezpieczeństwa, której nigdzie indziej nie znajdę.

A wyprawa do Leroy Merlin niczym wycieczka szkolna z gorącym termosem, kanapkami, owocami  i piknik urządzony na sklepowych krzesełkach. 

2 lutego zaczął się 15 tydzień. Mierzysz około 10 centymetrów i ważysz tyle (według mamazone), co kubek kakao. Mój zgrabny, niczym kaloryferek brzuszek jest już wyraźnie zaokrąglony, waga rośnie, a na brak apetytu nie narzekam.

Czuję się taaaka wielka.
Bo jesteś - dla mnie jesteś WIELKA kochanie.

I czy po takich słowach męża mam na co narzekać?

2012-01-31

Nie wiem, czy to Twoja sprawka Dziecinko, czy to mój organizm chciał przekonać i upewnić mnie, że to jeszcze nie czas na powrót do pracy. Gdyby nie zwolnienie - nie miałabym sił by do niej wstać. Ponad dobowy ból głowy, nasilone wymioty i całodzienne leżenie przy zasłoniętych roletach, bo nawet promienie śniegowego blasku za bardzo raziły. I błagalna modlitwa, by wreszcie przeszło. I dalej razem cieszymy się w domowym zaciszu swoją obecnością.

A później pierwszy mój domowy sernik i odwiedziny Twoich cioć - Łaszka, Dodzi i Asi, i wspólny ziemniaczany obiad - przygotowany specjalnie na życzenie Tej z Warszawy. Ręka trzymana na drugim ciążowym brzuszku, mocne kopnięcia Wojtusia wywołały silne pragnienie poczucia już wreszcie Ciebie. Więc głaszczę Cię, przyciskam dłoń i czuję jedynie przyjemne przelewanie, bulgotanie. Ale to jeszcze za wcześnie, by były one oznaką Twoich wygibasów i fikołków. Ale wierzę, że uczyniłeś/aś sobie porządną halę sportową z mojego brzucha i gimnastykujesz się, ćwicząc mięśnie i stawy.

W wolnym czasie przeglądam ciążowe i dziecięce akcesoria, ubranka, chusty, nosidełka i inne nieznane dotąd wynalazki. Przeraża mnie wyprawka szpitalna dla ciężarnej, widok jednorazowych majtek, wkładów. Z zakupami jeszcze się wstrzymujemy, trzeba się oswoić. Jeszcze mamy czas.

2012-01-22

W czwartek rozpoczął się 13 tydzień, ale poranne przechodzenie do pionu wciąż Ci/mi nie służy. Ale nie, nie będziemy za dużo leżeć. Apetyt na życie powoli powraca i głos mam już taki bardziej swój - też to czuję. W domu pachnie mięsnymi rozmaitościami, herbatą z miodem i cytryną, Ricore - ale ta najlepiej smakuje z rąk Twego Taty, bo jak sam mówi dodaję do niej odrobinę miłości (stąd ten smak!).

Codzienna (prawie) gimnastyka, ćwiczenie mięśni Kegla, wzmacnianie kręgosłupa i rozciąganie z nadzieją, że moment Twojego przyjścia na świat będzie lżejszy, łatwiejszy, mniej bolesny...

Lubię te poranki z kubkiem kawy w ręku, talerzem kanapek na brzuchu i serialowymi odgłosami. Namiętnie czytam, ale najchętniej te książki o matce i córce, zakończone pocałunkiem. :) I za każdym razem to samo uczucie, gdy wracam z biblioteki z nową porcją kobiecej literatury. Na fachową przyjdzie jeszcze czas (?) A tymczasem czerpię z doświadczenia najbliższych mi kobiet i wsłuchuję się w siebie. A przed zaśnięciem urządzam Twój pokój. Ma być praktycznie i przyjemnie, bez zbędnych dodatków.

I ten bezcenny widok Twego taty, zachwycający się zmianami mego ciałami i nadzieją w oczach, że tak już pozostanie ( też bym tego sobie życzyła).

Spokój.
Błogość.