2013-01-09

Dziś są Twoje Imieniny, a ja gdyby nie wujek Tadzio dzwoniący z życzeniami do swojej narzeczonej (muszę mu powiedzieć, by poszukał sobie starszej) zupełnie przeoczyłabym ten fakt. W prezencie dostałaś trzy łyżeczki jabłka, wprawdzie prosto ze słoika, bo otrzymałam pakiet promocyjny od Hippa, a tym sklepowym owocom nie ufam. Zjadłaś ze smakiem, z łyżeczki, bo tę umiejętność już opanowałaś przez codzienne podawanie syropu i rozpuszczonej w moim mleku tabletki. Mają pomóc na ulewanie - efektów nie widać, ale dzięki temu nie potrzebowałaś śliniaka podczas nowego posiłku. Ostatnie trzy dni spędziłyśmy tylko we dwie i to był dobry nasz czas. Kiedyś będziemy go wykorzystywać na typowo damskie sprawy, pogaduchy, malowanie paznokci, maseczki i wymyślne fryzury.
Tymczasem wprowadziłyśmy do codzienności kąpiel w dużej wannie, bo nie mam siły nosić wanienki pełnej wody i za każdym razem mam wrażenie, że za chwilę cała jej zawartosć znajdzie się na panelach. A w wannnie, czujesz się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Szczególnie na brzuchu. Machasz nogami, stukasz rękami i dziś zaczęłaś w niej raczkować!
 
A teraz śpisz już na tapczanie, łóżeczko posłużyło Ci niecałą godzinę. Przebudziłaś się i musiałam położyć się obok Ciebie, pokołysać, utulić i znów zasnęłaś. Ale na jak długo?
 
 

2013-01-06

Śmieszko nasza,
 
dziś skończyłaś 5 miesięcy. Szybko. Za szybko. Domowa waga wskazuje 8 kilogramów. Duże niebieskie oczy, wielkie źrenice, nowy blond meszek na głowie i jeden ząb. Najczęściej dwie pobudki w ciągu nocy. A ja sądziłam, że im starsze dziecko, tym dłuższy sen.
 
Leżąc na brzuchu chwytasz zabawki, co jeszcze kilka tygodni temu było dla Ciebie niemożliwe, przyjmujesz postawę małego pływaka. Próbujesz podciągać nogi pod brzuch. Będzisz raczkować? Na plecach pewnie unosisz głowę, by lepiej widzieć to, co wokół Ciebie się dzieje. Zapierasz się stopami i robisz mostki. Z łatwością przekładasz przedmioty z ręki do ręki. Gaworzysz, najchętniej sama ze sobą, łączysz samogłoski ze spółgłoskami, a ja najczęściej słyszę, że wymawiasz ma-ma. Uśmiechasz się do swojego odbicia w lusterku, czasem śmiejesz w głos. Masz mądre spojrzenie. Rozumne i mądre. Widzą to nie tylko zakochani w Tobie najbliżsi. Interesuje Cię dosłownie wszystko. Przerywasz jedzenie, by odchylić głowę i zlokalizować osoby, dobiegajace glosy, dźwięki. Wystarczy jedno słowo wypowiedziane szeptem (Marcelka, Niutek), by wzbudzić Twoją ciekawość. I uwielbiam minę, którą wtedy robisz.
 
Przyzwyczaiłaś się do spania na dorosłym łóżku. W sypialni, na kanapach, tapczanach, byle z dala od swojego łóżeczka. Tak wiem, to moja wina, jeśli winą to nazwać można, bo zabieram Cię nad ranem do naszego łóżka - z własnej wygody. Po kąpieli najlepiej i najszybciej zasypiasz przy piersi. W ciągu dnia lubisz drzemać na boku, wtulona w ciepłe ciało Matki, z moją ręką pod swoim bokiem, lekko kołysana. I śpisz wtedy dłużej, dziś ponad półtorej godziny. Ewenement! Ze swoich grzechotek najbardziej lubisz tą z zółtą gumową, wypełnioną wodą gwiazdką. I wszystkie te plastikowe, którymi wymachujesz we wszystkie strony świata, uderzając się w czoło, poliki i brodę. I pisk, gdy chcemy Ci je na moment zabrać, gdy wpadasz w swoją fazę wymachów. Charakterna dziewucha z Ciebie. Zaczynasz pokazywać krzykiem swoją złość i to, co Ci się nie do końca podoba.
 
A ja? Owszem czasem czuje się zmęczona, zniecierpliwiona. Szczególnie wtedy, gdy usypiam, noszę, tulę, kołyszę, śpiewam i cuda wyczyniam, by odłożyć Cię jednak do łóżeczka, a Ty po kilku sekundach zaczynasz machać nóżętami, masz otwarte oczy i słyszę płacz. I znów ta sama zabawa się zaczyna...  - Jak to miało miejsce niedawno w nocy, od trzeciej do piątej. I miałam łzy w oczach, bo nie przyzwyczaiłaś nas do takich pobudek, a później złość na samą siebie za brak cierpliwości, nerwowość i niepotrzebną złość. I przepraszałam Cię rano. I obym potrafiła zawsze. Córeczko.
 
 

2013-01-03

Córeczko,

już zaczynałam tęsknić za nami, we trójkę, naszą codziennością. Wczoraj po kilkunastu dniach spędzonych pomiędzy Lublinem - Podlasiem - Warszawą powróciliśmy do domu. Dom - pięknie brzmi.

Twoje pierwsze święta Bożego Narodzenia spędziliśmy u Dziadków na Podlasiu. Babcię (tą, która dba o Twoją garderobę i telefonicznie  informuje mnie o zakupach, bądź konsultuje kolory, wymiary) przywitałaś podkówką i łzami wielkimi jak Twe oczy. Bo Babcia, jak to Babcia - od razu przechwyciła Cię na ręce, zaczęła tulić i zobaczyliśmy Twoje dotąd nieznane nam zachowanie. I oboje z Tatą, jak później rozmawialiśmy - poczuliśmy radość. Nie dlatego, że płaczesz w ramionach (nie)obcych Ci ludzi, ale dlatego, że uspokajasz się w naszych. Czujesz to poczucie bezpieczeństwa, pewność, które ze wszystkich sił staramy Ci się zapewnić. Czujesz to! 
Uśmiech na Twej twarzy wywoływała obecność zwierząt, wszędobylskich(!) kotów i psa, który jak, to on - boczkiem, boczkiem i już układał się przy Twoim boku. A kotka Liska, odkąd Dziadkowie na półce przy telewizorze postawili w ramce Twoje zdjęcie (golasa z kwiatową opaską na głowie) układa się obok niej i drzemie! Przez te kilka dni pobytu w moim rodzinnym domu, nie wiem, czy łącznie godzinę spędziłaś w swoim leżaczku-bujaczku. Byłaś nieustannie noszona, podawana z rąk babci, do dziadka, wujka, prabać, a próba odłożenia, być chwilę spędziła w towarzystwie hipcia i małpy kończyła się krzykiem i piskiem. Z Wigilijnej kolacji najbardziej zainteresowały Cię szeleszczące prezentowe papiery i nawet klocuszek na garnuszek, czy pomarańczka nie cieszyły się taką Twoją sympatią. I bardzo spodobał Ci się zwyczaj kolędowania, szczególnie polubiłaś tych kolędników, którzy przynieśli ze sobą gitary, flety i inne instrumenty. Twoim wymachom rąk i nóg, uśmiechom nie było końca.

Kolejne dwa dni spędziłaś u swoich drugich Dziadków. Już nie reagowałaś płaczem na widok obcych ludzi, przyzwyczaiłaś się do wciąż nowych twarzy, ale oglądanych najchętniej z rodzicielskich ramion. A my dla Ciebie moglibyśmy nie istnieć, gdybyś miała włączony telewizor. Spokój i hipnoza w jednym, nie wiedzieliśmy o tym, bo nie mamy owego wynalazku w naszym mieszkaniu. Ale Tata twierdzi, że jak pójdziesz do przedszkola będziemy musieli dokonać zakupu, żebyś nie była obiektem kpin i żartów rówieśników. A ja wierzę, że obędziemy się i bez tego pudełka. W zamian czytanie książek, wartościowe bajki na ekranie komputera, gry PLANSZOWE i zabawy zręcznościowe. 

Nowy Rok przywitałaś/przespałaś w Warszawie. Nie zbudziły Cię odgłosy rozmów, śmiech i fajerwerki. O północy ze łzami w oczach wyszeptałam Ci życzenia i pożegnałam odchodzący rok. Niesamowity rok. Czy ten, który się rozpoczął będzie w stanie być jeszcze lepszym..?

Wczoraj na horyzoncie pojawiła się biała kreseczka. Dolna prawa jedynka. Znosisz wspaniale. Nawet nie wiem, czy była już tam już wcześniej. 

Dziś - pierwsza wspólna kąpiel. Skąpe uśmiechy i oswajanie z wielką wodą. 

A teraz śpij, lepiej niż ostatnimi nocy.