2012-07-16

Kochana,

cały ubiegły tydzień - z myślą o Tobie.

Poniedziałek - przygotowywanie Twojego pokoju, opróżnianie gabinetu Taty, wspomnienia podczas czytanych kalendarzowych zapisków, aż się łza w oku Nam zakręciła. Dużo dobrego między Nami.

Wtorek - Twój Tata wstał i obiecał Ci, że tego dnia będziesz miała wymalowany swój pokoik. Jak powiedział, tak też uczynił. W zamkniętym pokoju, przy upalnej pogodzie, do późnych godzin nocnych pracował, aż Twoje cztery ściany pokryły się delikatnym, słonecznym odcieniem.

Środa - wspólne porządki, skręcanie łóżeczka, mycie okna, wieszanie zasłon i firan - to wszystko Twój Tata, a ja dokumentowałam poczynania spustem migawki, głośno chwaliłam i dziękowałam, wdzięczna za pomoc. I nareszcie mam Twoje ubranka i inne akcesoria na swoim miejscu, wszystko pod ręką, tak jak chciałam.
Z radością wchodzę do Twojego pokoju i wyobrażam sobie Nasze przyszłe dni. Tylko narazie życia w nim brakuje, dziecięcego wyczekiwanego płaczu i śmiechu.

Popołudniowa, ostatnia już "gabinetowa" wizyta zmobilizowała mnie do spakowania szpitalnej torby. "Główka już jest nisko, mocno utwierdzona i jak patrzę na Ciebie to nie widzę, ale badanie ginekologiczne wskazuje, że brzuch obniżony". I Twoja Matka usłyszała mnóstwo komplementów, podobno wyglądam lepiej niż przed ciążą i nie przypominam osoby "lada dzień" rodzącej. Bez opuchlizny, obrzęków, bólów, z dodatkowymi kilogramami jedynie na brzuchu. I mam bacznie obserwować Twoje ruchy, co też ciąglę czynię.

Czwartek - kolejny zapis KTG i coraz mniej przerażają mnie szpitalne wizyty. Przesyłka z allegro z Twoim pierwszym samochodowym fotelikiem w intensywnym, niebieskim kolorze. Wieczorny filmowy seans w kinie pod chmurką.

Weekend - więcej odpoczynku, spacery, "Muzyka plaży", Nałęczowskie powietrze i arcysłodka biała czekolada, bo słoik Nutelli już się skończył. Już się nie oszczędzam, nie liczę kalorii, bo waga w miejscu stoi. Wieczorna informacja, że na świat przyszła Twoja "sąsiadka" Oliwka sprawiła, że łzy naplynęły mi do oczu, z radości, trochę zazdrości, że Mama trzyma już Maleństwo w swoich rękach.  

I tęsknota za Tobą, Kimś kogo się jeszcze nie widziało, a ciągle czuje. Nie sądziłam, że jest jej taki rodzaj.

2012-07-08

Lubię balkonową ciszę o tej porze nocy. Pełne odprężenie po całym dniu. Nadal upalne dni z greckim niebem, znanym tylko ze słyszenia i bezwietrzne, duszne noce. Brak świeżego, orzeźwiającego powietrza uniemożliwia drzemki w ciągu dnia, nocą mój organizm przygotowuje się do nie w pełni przespanych nocy, częstych pobudek, tylko zapewne po Twoim przyjściu na świat, nawet w taką pogodę zasypiać będę wszędzie, stojąc i siedząc. I miło móc obserwować wschód słońca ( kiedy ja to ostatnio widziałam?!), a Twój Tato jak na fotografa przystało-wstał, wziął aparat i uwieczniał promienie na mej niewyspanej twarzy. Poza tym nie czuję większego zmęczenia, które po kilkunastu godzinach widoczne jest jedynie na stopach-niczym u Fiony ze Shreka. I wiem, co miała na myśli poznana na wieczorze panieńskim Twojej cioci Kasi koleżanka - już szczęśliwa mama, mówiąc, że nie może poderwać się z łóżka podczas wstawania. Teraz i mi czynność ta zabiera więcej czasu. Podobnie jak zapinanie sandałków i depilacyjne kobiece zabiegi. Dziś dokonaliśmy ostatnich remontowych zakupów i zdecydowaliśmy się na konkretny model wózka. Pozostało jedynie wybrać kolor i zamówić. Spodobał mi się wybór Twego Taty, lekki, zwrotny, zgrabny, bo nie przekonują mnie te ogromne gondole, wielkie spacerówki i plastikowe wykończenia. Sportowy, a jednocześnie z klasą. Brawo Tatusiu ! Hektolitry wody z lodem i dźwięk pracującego wentylatora. Deszczu przyjdź!

2012-07-03

Pierwszy zapis KTG - przyjemność słuchania bicia Twego serca w obcym miejscu, gdzie pomimo dokonywanych cudów narodzin, odczuwam jakiś wewnętrzny lęk przed samym słowem. I wszystko staje się coraz bardziej realne.

Ale poczekaj jeszcze, niech Ci się nie śpieszy, bo Twoja Matka chce mieć wszystko na Twe przyjście przygotowane. Wyprawka (poza wózkiem i fotelikiem) skompletowana. Rzeczy do szpitala zakupione. Allegrowe paczki odebrane - jedna tak mocno pachnąca dzieckiem. Czekam tylko jeszcze na zakupiony kosz mojżesza. Będziesz w nim blisko Nas przez początkowe noce, obserwowana czujnymi oczami obojga nierozdzielonych Rodziców, a w ciągu dnia - w swoim pokoju, w swoim łóżeczku.

Narazie - wszędzie rozgardiasz, kurz i nieład. Salonowa tapeta wybrana - paski w klasycznych kolorach, tak jak chciałam i jeszcze dziś pozostałe zakupy - delikatny odcień żółtego do Twojego dziecinnego pokoju. No i nie wiedziałam, że z Twego Taty taki fachowiec - z wiertarką w ręku Mu do  twarzy. I mam ogromną nadzieję, że od końca przyszłego tygodnia będę leżeć i pachnieć ze zrobionymi fachowo paznokciami w mieszkaniu, którego wygląd mam narazie przed zamkniętymi oczami.

Czekam na deszcz, bo pomimo dostatku słońca, ponad 30-sto stopniowe upały odbierają mi energię i siły, czuję się bardziej zmęczona, z nadzieją patrzę na pojawiające się na niebie burzowe chmury. Ale się nie daję! Regularnie nadal ćwiczę i podziwiam samą siebie za zdyscyplinowanie, gdyby nie spory brzuszek, który utrudnia niektóre ruchy, mój stan rozciągnięcia byłby na naprawdę przyzwoitym poziomie.  

I nie tylko ja tęsknie już za płaskim brzuchem, ale też Twój Tata, któremu powoli zaczyna brakować "eterycznej" wersji mnie.