2012-12-21

Córeczko,
 
nagrywam Twoje okrzyki, które wypełniają cały dom, pomimo szumu suszarki, który dla Ciebie jest oznaką zbliżajacej się kąpieli. Krzyczysz, piszczysz, śmiejesz się, a we mnie przeogromna radość, szczęście, gdy na Ciebie patrzę. Cudowny etap Twojego rozwoju. I wiem.
 
Jesteś Najlepszym prezentem od Niebios. Niczego więcej mi nie potrzeba.



 

2012-12-20

Dwa bodziaki i jeden śpioch przez cały dzień - Alleluja!
 
Jesteś przeziębiona, a ja mam za złe sobie, że nie potrafię uchronić Cię przed bakteriami, wirusami, które rozsiewam po całym domu. Podziwiam cierpliwość i uśmiech, który towarzyszy Ci podczas zapuszczania kilka razy w ciągu dnia kropli do nosa, syropu, poklepywania po plecach i wyciągania lejącej się z nosa wydzieliny. Nie mrudzisz przy tym, nie płaczesz, a jak w przypadku wszystkiego - wyrażasz ogromne zainteresowanie. Dziękuję, że jesteś Takim Dzieckiem!
 
Wczorajszej nocy, Twój sen nieustannie przerywany niedającym Ci spokoju katarem, budzisz się, marudzisz. I mój przeszywajacy całą głowę ból, cieknące po polikach łzy bezsilności, bo tak bardzo chciałabym być przy Tobie, a najzwyczajniej w świecie fizycznie nie dam rady. Jak otępiała patrzę na zmieniającego Ci pieluchę Tatę, zabawiającego i osuszającego Twoje łzy choróbska. Z wdzięcznością przytulam się do ściany, a Ty wtulona w swego Ojca zasypiasz na tapczanie.
 
Jutro wielkie pakowanie, bo następnych kilkanaście dni spędzisz początkowo na Podlasiu, póżniej u Dziadków ze strony Twego Taty, a swój pierwszy nowy rok przywitasz w stolicy u  cioci Kasi i wujka Bartka. Pierwszy nasz taki długi wyjazd, takie nasze wakacje w samym środku zimy, tak Wakacje!
 
Czekam z utęsknieniem.
 
 

 

2012-12-16

Moja Ty minko, gdy jestem zła,

do swojego repertuaru na stałe włączyłaś okrzyki aaaaa, uuuuu, którymi witasz nowy dzień, podziwiasz latające za oknem wrony, przejeżdzające samochody, czy kręcące się nad Twoją głową delfiny. Do Twoich ulubionych ostatnio zabaw należy trzymanie w ręku grzechotki i uderzanie nią o plastikowe elementy bujaczka, wkładanie mi do buzi swoich paluszków (dziwisz się, że mam zęby i potrafię nimi przygryzać) i ciągnięcie za zawieszone na dzwonku przy lustrze kwiaty. Do wszystkiego wyciągasz ręce, fascynują Cię zielone liście przy drzewku na kuchennym parapecie, gdybyśmy tylko Ci na to pozwolili - już byś je powyrywała. I oczywiście do buzi! Wszystko do buzi! Wzrokiem pożerasz to, co znajduje się na naszych talerzach, jeszcze miesiąc i urozmaicimy Ci Twój codzienny jadłospis. Na razie musisz zadowolić się kilkoma łyżeczkami mleka modyfikowanego, podawanego przed karmieniem, którego zadaniem jest zagęszczenie pokarmu i tym samym zmniejszenie ilości ulewanego jedzenia. Skutków nie widać, ale jak masz humor - zjadasz ze smakiem, z łyżeczki. 

A ja od piątkowego wieczoru walczę z przeziębieniem. Ciepłe herbaty, miód i rosół Twego Taty zwalczyły ból gardła, od dziś nasilony katar, bóle mięśni i ogólne osłabienie. Świat będziemy oglądać z czwartego piętra i nie dziw się brakiem niepoliczalnej liczby codziennych całusów.