2012-09-17

Córeczko nasza,

zmieniasz się w zastraszająco szybkim tempie. Jesteś jakaś taka duża, poważna, inna od tego noworodka ze szpitala.

Uśmiechasz się! Już bardziej świadomie, często w nocy i rano, gdy jesteś wypoczęta. Bezzębny, najpiękniejszy, wywołujący u wszystkich wokół ogromną radość. Podczas trzymania do góry mocno trzymasz głowę i kręcisz nią na wszystkie strony świata. Zdecydowanie wolisz trzymanie w pionie, niż nudne leżenie na rękach. Jesteś ciekawa świata, lubisz zmieniające się kolory, światło i poza paskami na tapecie, doceniłaś też fioletowy wzór na ścianie wymalowany przez Twego Tatę. Wodzisz wzrokiem za kolorowymi grzechotkami, potrafisz skupić wzrok. Masz mocną potrzebę ssania i przytulania się do mojej piersi. Wkładasz sobie palce do ust i próbujesz wpakować całą piąstkę, złościsz się po chwili, że nic z nich nie leci i domagasz swego ciepłego mleka. Jesz dużo, często, a czasem po prostu chcesz pobyć blisko, uspokoić się, podrzemać. Najchętniej zasypiasz z głową na moim ramieniu, przytulona policzkiem do policzka, po czym zsuwasz się niżej i układasz na klatce piersiowej, a ja dzięki temu mam pretekst do nic nie robienia, relaksu, "Wysokich Obcasów" i "Pani". Idealna nasza pozycja! Dzięki niej udało Nam się razem z Tatem cokolwiek obejrzeć. Lubisz też poranną akcję wietrzenia pupy. Leżysz zadowlona, wymachujesz nóżkami i potrafisz zająć się sama, nie potrzebujesz wtedy zabawiania i nas w zasięgu wzroku. A ja mogę się ogarnąć.

Za nami dwa dobre weekendy, ten przedostatni zmienił nasz salon w Centrum Dowodzenia, a to za sprawą dostarczonej wreszcie kanapy. Gorący okres w pracy Twego Taty zmusił Go do spędzenia soboty przy komputerze, a my rozłożone obok z przyjemnością Mu towarzyszyłyśmy. Właściwie inne pokoje nam są niepotrzebne, ten jeden służy nam za biuro, sypialnię i miejsce do naszych zabaw. I wszyscy jesteśmy razem, blisko. A dzięki Tobie nasz niedzielny obiad wyglądał tak, jak powinien wyglądać niedzielny obiad. Długi, spokojny, bez pośpiechu, bo chcemy, żebyś jak najwięcej przebywała na świeżym powietrzu. Mieliśmy czas na rozmowę, zwyczajny czas dla siebie. Świeżość, radość, miłość.
Ten ostatni spędzony z babcią Beatką, która stęskniona najbardziej za Tobą, zmartwiona moim gorszym samopoczuciem (zapalenie piersi) przyjechała by Nam pomóc. Wpadła do kuchni jak burza, Tata śmiał się, że za robienie zupy, gulaszu i ciasta zabrała się tak, jakby to były wyścigi. I po raz pierwszy spaliśmy przy zgaszonym świetle, bez Ciebie, bo Ty całą noc w swoim łóżeczku przy czuwającej obok Ciebie babci. A ja chociaż wymalowaniem paznokci mogłam się swojej Mamie odwdzięczyć.

W ostatnim tygodniu poznałaś też swoją o 3 tygodnie starszą koleżankę Oliwkę, chociaż Ty gabarytowo jesteś od niej dużo większa. Te Twoje uda, łydeczki, fałdeczki, poliki!! Myślę, że sporo czasu będziemy teraz spędzać razem i czekamy na jeszcze jednego kompana/kompankę do spacerów, który/ktora być może już w Nowy Rok pojawi się na świecie.

I dziś Kropeczko kończymy okres połogu, o którym wcześniej myślałam z dużym lękiem i ogromnymi obawami. A dziś z uśmiechem na twarzy wspominam nasze pierwsze szpitalne dni, trochę jak sanatorium, bo nawet jedzenie przynoszono do łóżka, a ja jedynie musiałam Cię karmić i przewijać. To było naprawdę dobrych sześć tygodni. Zupełnie innych, nowych, nieznanych i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Jestem wdzięczna za Twojego pomocnego i wbrew temu co mówi - cierpliwego Tatę.   I jedyne, co mnie przeraża to fakt, że czas tak szybko przemija...
 

2 komentarze:

Constance pisze...

:* pięknie Wam!

Tekstualna pisze...

pięknie piszesz!